Wstałam i trochę taki nie ogar. Wychodzę, jadę do szkoły..
„Takie nijakie posiadanie duszy”
Boję się. Sama nie wiem
dokładnie czego, ale coś we mnie siedzi. I czuję to tylko wtedy, gdy jestem
sama i mam za dużo czasu na myślenie. W sumie, to lubię być sama, tak samo też
lubię rozmyślać. Zbyt często dopada mnie przygnębienie, tak bez żadnego powodu.
I najbardziej denerwuje mnie to, że nie potrafię tego wytłumaczyć, ani
zatrzymać. Muszę zacząć nad sobą panować. Znalazłam w jednej z książek wątek o
tym, że panowania nad sobą można nauczyć się przez cierpienie. Nie wiem kto to
wymyślił, ale powinnam mieć to opanowane do perfekcji… mniej więcej. Czasem
zastanawiam się czy nie zacząć się izolować. Tak od samej siebie, innych ludzi,
po prostu od wszystkiego. Ale potem uświadamiam sobie, że to bez sensu.
Najgorzej jest wieczorem, albo wtedy, gdy jestem bliska atakowi paniki, który
pojawia się tak znienacka. Przychodzi do mnie i myśli, że uszczęśliwia mnie
jego obecność. Ale ja nie mogę go wygnać, nie jestem w stanie się go pozbyć,
czekam aż minie. Czy ja jestem zagubiona ? Codzienność mnie dobija. Rutyna
codzienności zblakła mi i zaczyna irytować. Nie wiem czemu tak strasznie czekam
na zmiany. Cały czas mówię, że zacznę działać, ale jednak jestem zbyt leniwa by
cokolwiek zrobić. Może z nowym rokiem szkolnym, który będzie już niebawem, uda
mi się zaplanować coś szczególnego, przez co do mojego życia wpadnie trochę
kolorów. Proszę podpowiedz mi… Co mam zrobić ? Słyszę echo… Ono zawsze jest
przy mnie. Nigdy się ze mną nie sprzecza, zawsze mówi to samo co ja. Może ono
również jest zagubione i nie potrafi mi się sprzeciwić.. Dalekie od prawdy.

Jesteś po prostu światna. Jak to przeczytałam... Rób dalej to, co robisz, bądź sobą i nie przestawaj. Na pewno będę odwiedzała Twój blog. Jestem pełna podziwu :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za te słowa, to jest dla mnie motywacją. Ja Twój również będę odwiedzać :)
OdpowiedzUsuń