Nie wiem już o czym pisać, nie mam pojęcia. Moja chora wyobraźnia nie działa..
„Bycie chodzącą
perfekcją”
Patrzę na siebie i
już nie mogę. Po prostu nie mogę. Nie zniosę dłużej tego widoku. Znudzona
życiem dziewczyna, nie mająca na nic ochoty. Trochę uśmiechnięta, ale to ten jeden
z jej sztucznych uśmiechów. Zacznijmy od tego, że oczy ma przygaśnięte, stoi
jakoś nieswojo, jak nie ona. Zawsze stąpała po ziemi pewnym krokiem, a teraz?
Teraz to już nie jest ta sama osoba. Spójrz na nią, czy nie wydaje ci się, że
ktoś narzucił na nią jakiś ciężar? Niby jest chudziutka, ledwo ją widać, ale z
bólu zgina się w pół. Spójrz na jej kręgosłup. Bez problemu możesz policzyć
wszystkie kręgi. To wygląda tak nienaturalnie. Samo patrzenie boli. Stoję obok,
chwila, coś tu bardzo rzuca się w oczy. Przynajmniej teraz, bo wcześniej nie
byłeś w stanie tego zauważyć, ona jest tego pewna. Jej nadgarstki.. nie
wyglądają zbyt dobrze. Spod bandaży przesiąka krew, krwista czerwień kapie na
podłogę. Czemu sobie to zrobiła? Bo ktoś kiedyś powiedział jej, że życie nie
jest idealne, że najpierw trzeba popełnić błąd, że tylko problemy pomagają stać
się silniejszym. Że ból przyzwyczaja nas do tego, że nigdy nie będzie
idealnie.. A ta bezbronna istota w to uwierzyła i teraz jest jej wszystko
jedno. No dalej, okaleczaj się, nic nie jedz, bądź idealną dla samej siebie, osiągnij
perfekcję w wyniszczaniu swojego organizmu do takiego stopnia, aż całkowicie
znikniesz..
„Człowiek napotkawszy przeszkodę, której nie może zniszczyć –
niszczy samego siebie”.





















