Pomysł na opowiadanie podrzucony przez Kasię :)
„Zauroczenie”
Ty mówisz, że jesteś zakochany. Że kochasz kogoś i nie
potrafiłbyś bez niego żyć. Zawsze w obecności tej osoby masz motylki w brzuchu,
uśmiech na twarzy i rozszerzone źrenice. Ja nazywam to zauroczeniem, czystą
głupotą. Masz zamydlone oczy, chciałabym ci pomóc, ale to nie miałoby sensu.
Ludzie widzą i słyszą tylko to, co chcą. Czy będąc z kimś w związku nie
doświadczyłeś rozczarowania? Ja mogę ci powiedzieć, że na pewno. Ale ty możesz
się tego wstydzić przede mną. To nie powinno być tak, ja zdaję sobie z tego
sprawę, to jest życiowe. Wstydź się przed samym sobą. Czy warto jest
przechodzić przez to wszystko dla człowieka, który kiedyś… prędzej czy później
cię zawiedzie? Czy jest sens w udawaniu, że wcale nie czujesz tego cholernego
ucisku w klatce piersiowej, w nakładaniu sztucznego uśmiechu? Uczucie
zagubienia i bezradności powraca, znasz to, prawda? Czy nie lepiej byłoby nie
marzyć, nie wierzyć, nie obiecywać, nie zakochiwać się, nie ufać? Dopiero pod
wpływem złości mówimy to, czego nie mamy odwagi powiedzieć wprost. Czasem po
prostu nadchodzi taki moment, kiedy trzeba iść do przodu. Pomyśleć o sobie,
zrozumieć, że nie wszystko trwa wiecznie. To życie się nami bawi. Czasem
potrafi być bardzo ironiczne. My mamy swoje pragnienia, a ono podsuwa nam je
pod nos, ale jednocześnie nie pozwala tego wziąć. Musisz nauczyć się zachowywać
dystans pomiędzy sobą, a innym człowiekiem, może wtedy staniesz się odporny.
Znajdź człowieka, dla którego będziesz coś znaczyć, który będzie cię kochał, a
nie takiego, przed którym musisz cały czas coś udowadniać. „Ktoś kiedyś
powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz się zastanawiać czy kogoś kochasz,
przestałeś go już kochać”.











