Niestety dzisiaj wyobraźnia niezbyt aktywna, więc tytuł nieobecny :)
Ostatnio zastanawiałam się nad tym, co by było, gdybym urodziła się kimś innym. I tutaj jest wiele wariantów dotyczących tego. Znając życie większość wybrałaby bycie kimś bardzo bogatym, kto mógłby posiadać wszystko, o czym tylko zamarzy. Ale w sumie nie wiadomo, jak by się to potoczyło. Może postawmy się w takiej sytuacji.. umieramy i nagle budzimy się w ciele bezdomnego człowieka, cierpiącego z głodu i niedostatku. Porównajmy sobie definicję szczęścia obu tych przypadków. Czy osoba bardzo bogata może być tak samo szczęśliwa, jak ktoś bezdomny? Moim zdaniem osoba, która ma wszystko o czym tylko zapragnie, może odczuwać szczęście, lecz najczęściej jest to tylko chwilowe odczucie. Ma wszystko, chce więcej i więcej, nadal jest jej mało. W takim wypadku narzuca mi się tylko konsumpcjonizm, bo taki ktoś nie docenia tego, co ma. A korzyścią jest tylko posiadanie danej rzeczy materialnej. Następnie postawmy się na miejscu osoby, która nie posiada nic, żadnych dóbr materialnych. Jeśli zostanie obdarowana czymś, na jej twarzy pojawia się uśmiech, widać że ten ktoś dostrzegł szczęście, dobroć. Potrafi docenić to, co ma, jest wdzięczny. Najczęściej tacy ludzie, nie mając zbyt wiele, chcą się dzielić tym. To powinno być szanowane i doceniane, od ludzi mniej zamożnych można się wiele nauczyć. Nie chcę używać określenia "bieda", ponieważ nie bardzo nasuwa mi się to na myśl i może być niegrzeczne.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz